blog o życiu i umieraniu, upadku i podnoszeniu się, o życiu moim - póki trwa...
Kategorie: Wszystkie | Codzienność | Czytam | Fotografuję | Oglądam | Podróżuję
RSS
czwartek, 26 stycznia 2017
Coś trzeba robić

Nie lubię siedzieć bezczynnie. Nie znaczy to, że nie lubię czasami poleniuchować, zrelaksować się czytają książkę, słuchając muzyki czy oglądając film. Po prostu nie nudzę się w swoim towarzystwie.

W pracy lubię jak jest co robić. Najlepiej, gdy czynności, jakie mam wykonać są dla mnie zrozumiałe. Dlatego co rano powtarzam podziękowania za dobry, spokojny dzień w pracy, wypełniony obowiązkami, które wykonuję z przyjemnością i zrozumieniem. Takie dziękowanie za coś co chcę by miało miejsce, uskuteczniam już od dłuższego czasu. I... sprawdza się.

Nie zawsze jednak natłok pracy jest wystarczający by wypełnić osiem godzin. Myślę więc intensywnie, co robić by zorganizować czas produktywnie i satysfakcjonująco. Przyszło mi na myśl by wrócić do pisania. Mam sporo rozpoczętych opowieści i trochę napisanych. Możnaby to jakoś zebrać, dokonać korekty... rozwinąć.

 

18-01-2017 - Środa - tydzień z górki

Przy moim uwielbieniu dni wolnych, które nauczyłam się doceniać, środę uznaję za punkt zwrotny. Powtarzam sobie, że skoro jest już środa, to tydzień leci z górki. Coraz bliżej weekendu.

Wczoraj mieliśmy cotygodniowe spotkanie Zespołu, które od pewnego czasu odbywają się "na wygwizdowie". To jest jedna z siedzib naszej firmy, położona w dość oddalonej od centrum strefie miasta. Zasadniczo obiekt kwalifikuje się do kapitalnego remontu. Jednakże otoczenie w jakim jest usytuowana jest wręcz bajkowe. Mnóstwo drzew i krzewów, które z braku regularnej pielęgnacji tworzą atmosferę zaczarowanego ogrodu. W zimowej aurze wszystko stało się piękniejsze i bardziej tajemnicze.

 

niedziela, 15 stycznia 2017
Śnieg.

Zima rozpoczęła się po Nowym Roku i raczy nas widokiem wirujących płatków albo sypie białą kaszką. Wczorajszy spacer całkiem przyjemny. Wyszłam z domu późnym popołudniem trafiwszy na przerwę w opadach śntiegu. Wyjście sprawiło mi przyjemność, bo przedpołudnie było ruchliwe, w pewnym sensie budzące poirytowanie. Zwykle tak mam, gdy mój plan zostaje rozbity. Ale takie właśnie jest życie w rodzinie - bywa nieprzewidywalne. I dobrze, bo byśmy znieruchomieli w formalinie rutyny.

A tak wyglądało popołudnie:

zima2017a

Do południa padało. Szkoda, że nie mam dość dobrych ujęć, bo wyglądało to naprawdę pięknie.

zima2017b

zima2017c

 

piątek, 13 stycznia 2017
Zjednoczone stany miłości

zjednoczonestanymiloscidvd_midi_592723_0002

Byłyśmy wczoraj w ramach Kultury Dostępnej, z koleżanką w kinie. Film polsko-szwedzki Zjednoczone stany miłości.

Traumatyczny film, przytłaczające obrazy życia.

Czy rzeczywiście tamte lata były tak beznadziejnie pozbawione radości życia?

 

 

środa, 11 stycznia 2017
Dobry start

Dziś pierwszy dzień po urlopie. Dużo pracy, tak jak lubię. Od razu inna energia. I słońce za oknem. I dni odrobinę dłuższe. Same pozytywy.

Wczoraj odwiedziłam bibliotekę. Wypożyczyłam kilka książek. Jedną już prawie przeczytałam. Zabawna opowieść z duchami w tle. Lubię takie klimaciki.

 

 

poniedziałek, 09 stycznia 2017
A za oknem śnieg

Szkoda, że dziś wszechobecna szarość zdominowała wszystko. Śnieg poleguje na trawnikach i poboczach. Podwórko wydaje się czystsze.

Kolejne odstępstwo od noworocznego postanowienia. Zamówiłam kilka książek, dosłownie za grosze. Trzy słowniki (języka polskiego dwutomowy, wielki ortograficzny, poprawnej polszczyzny i frazeologiczny) - to w ramach spełniania marzeń (taka zadawniona sprawa - chyba nawet sprzed dziesięciu lat).

Jeszcze jutro dzień wolny. Przyjmuję do z prawdziwą satysfakcją. Nauczyłam się cenić czas wolny. Z dala od toksycznych ludzi. Dlatego wciąż, pomimo tego, że tej toksyczności w pracy już nawet jakby mniej, ja wciąż smakuję ciepło domowego ogniska.

Czytam. Aż Córcia się dziwi, że tak mi ładnie to idzie. Jak co roku obie podejmujemy wyzwanie przeczytania 52 książek. Wlasie rozpoczęłam trzecią lekturę. A ponoć na facebooku co niektórzy zapewniają, że mają już na koncie 10 przeczytanych książek w tym roku.Trudno nam w to uwierzyć. 

 

niedziela, 08 stycznia 2017
Dłuższe wolne

Wykorzystuję ostatnie dwa dni zaległego urlopu za 2016 rok. Bardzo się z tego cieszę, że mogę pobyć na urlopie. Od kilku lat to dla mnie norma: cieszyć się z dni wolnych. Pozmieniało się moje nastawienie, urósł (a może zrodził się i rośnie) szacunek do czasu wolnego, prywatności i domu.

Nowy rok rozpoczął się wspaniale. Rodzinnie, z opcją na zaspokajanie potrzeb duchowych. Byłyśmy c Córcią w kinie na Planecie singli, a w ostatni czwartek we troje na Sługach bożych. Złamałam postanowienie noworoczne i kupiłam dwie książki na wyprzedaży w Biedronce. trzymam się innego postanowienia i jestem już przy lekturze drugiej książki z 52 przewidywanych na ten rok.

Wczoraj spadł śnieg. Nie ma go aż tak wiele, jak na południu Polski, ale zrobiło się biało.

Wzięłam udział w Orszaku Trzech Króli (drugi raz w życiu). Tym razem wróciłam zaopatrzona w chorągiewkę i  obrazkiem Matki Bożej. Radosny nastrój uczestników Orszaku sprzyjał poczuciu więzi. Pomimo mrozu wszyscy bawili się bardzo dobrze. 

06012017f

 

środa, 04 stycznia 2017
Zmęczenie

Po prostu padam na pysiol. Sama nie wiem skąd to zmęczenie po tylu dniach wolnego.

Ale rok zaczął się spokojnie i pozytywnie, jeśli nie liczyć wczorajszego spięcia w pracy. Co się z nami porobiło. Kiedyś tworzyliśmy taki zgrany time. Kto wrzucił między nas jabłko niezgody? Słuchałam, starając się zrozumieć co tak naprawdę zaszło. Uświadomiłam sobie, jak bardzo manipuluje nami pewna osoba. Inaczej odbiera się jej słowa\, gdy dotyczą nas bezpośrednio i czujemy się pokrzywdzeni, a inaczej gdy słucha się ich bez emocji. Uczuliło nas to na to, że musimy być dodatkowo uważni na to co mówimy przy nowej koleżance. Ona jeszcze nie łapie się na tych manipulacjach i w dobrej wierze może przekazywać więcej niż nalezy.

Zapowiada się, że przez kilka miesięcy tego roku będę sama sobie sterem... Zdecydowałam, że nie będę oponowała przez wyjazdem G. Zmienię tryb życia. Poświęcę czas na zadbanie o siebie. Na pewno nie będę się nudzić. Mam tyle zaległych spraw do załatwienia.

Jutro idziemy do kina. Tym razem na ,,Sługi boże``. 

A na dworze zadymka. Deszcz ze śniegiem zacina dość ostro.

 

niedziela, 01 stycznia 2017
Pierwszy dzień 2017 roku

W nowy rok weszłam z kochanym i kochającym mężczyzną. Nie nudzimy się w swoim towarzystwie. Czuję się przy nim bezpiecznie. To będzie dobry rok. Czuję, że taki waśnie będzie każdy dzień - dobry, spokojny, bezpieczny, radosny, pełen pozytywnej energii i dobrych zdarzeń, obfity i satysfakcjonujący.

Wciąż myślę nad listą postanowień. Kilka już przemknęło mi przez głowę. Ale chcę wybrać najistotniejsze i trzymać się planu.

Pierwszy dzień 2017 rozpoczął się wspaniale. A wisienką na torcie był sen, którego już dawno nie śniłam i bardzo za nim tęskniłam. Śniła mi się mama.

 

13:29, atropos64
Link Dodaj komentarz »